Grzaniec na Lany Poniedziałek

5 kwietnia 2012

Lubię Lany Poniedziałek, bo spotykamy się z przyjaciółkami, albo tymi z moich rodzinnych stron, albo tymi warszawskimi i rozmawiamy prawie w nieskończoność:). To dobry czas na podsumowania i wiosenne postanowienia.
Mówienie o swoich planach w towarzystwie osób, które naprawdę dobrze na życzą, to 1/3 sukcesu:).
Czasami chcemy sobie poprawić wymowność;), a wtedy…

Sięgamy po nasz rytualny przysmak: grzaniec na Lany Poniedziałek.

Potrzebuję:

  • 1,5 lira półsłodkiego wina
  • dwie garście suszonych róż (pączków lub płatków)
  • kilka goździków
  • 1/4 laski cynamonu
  • 2 łyżki spadziowego miodu

Jak zrobić?

Na pół roku przed Wielkanocą zalewamy suche składniki winem i odstawiamy w ciemne miejsce.
Na tydzień przed Wielkanocą odcedzamy i dodajemy miód.
Na 10 mint przed przyjściem gości, delikatnie doprowadzamy „eliksir” do wrzenia i przelewamy do pucharów.
Pijemy w dobrym toarzystwie, w Lany Poniedziałek za spełnienie się marzeń:)

Podobne:
Limonówka
Malina, wanilia, róża
Pomarańczówka

Wielkanocne foremki

5 kwietnia 2012

Foremki to taki mój mały „hysio”, któremu hołduję od kilku lat. Do galaret, galaretek, bab, babeczek, pasztetów…
Niedawno spełniło się wreszcie moje marzenie o metalowych foremkach do pralinek. Okazało się, że zdają nieźle egzamin w konfrontacji z marcepanem.

Marcepan trzeba w nich mocno ugnieść i wstawić do zamrażarki na 15 minut. Bardzo łatwo dają się wyjąć, po podniesieniu nożem. Można je oczywiście posmarować czekoladą rozpuszczoną w wodnej kąpieli, ale ja wolę takie bez.

Myślę, że takie formy sprawdzą się również świetnie w przypadku święconkowego masła.

Podobne:
Macepanowe grzybki
Magdakugeln
Miechunka
Czekolada

Wielkanocne jajeczka

5 kwietnia 2012

Muszą być. Wielknoc kojarzy mi się z nimi od czasów najwcześniejszego dzieciństwa.
Najpierw były takie, za które dziś dałabym się pokroić: z deserowej czekolady, przemycane przez panią Elę
z Wiednia:).
Ale wówczas „czarnej czekolady” nie znosiłam. Potem nastał czas cudów przemysłu cukierniczego lat osiemdziesiątych: cukrowe jajeczka w neonowych kolorach (co to były z barwnik, lepiej nie wiedzieć), z zamkniętą w środku…wodą!
I wreszcie największe „oszukaństwo”- jajeczka, które miały być z likierem, ale były puste.
Później nauczyłam się robić marcepan, zostałam mamą i zaczęłyśmy czytać z Madzią książki, gdzie pojawił
się wątek pudełek w kształcie jaj, z cukierkami w środku. Dostają Dzieci z Bullerbyn, Ron, Hermiona i Harry…
Dostaje i Madzia:)

Potrzebuję:

  • Domowego marcepanu (przepis tu)
  • Pół tabliczki mlecznej lub deserowej czekolady

Jak zrobić?

Marcepan wyrobić i podzielić na kawałki wielkości orzechów.
Czekoladę rozdrobnić: posiekać, utrzeć, utłuc w moździerzu.
Formować z marcepanu jajeczka i obaczać je w czekoladzie. A potem jeszcze raz uformować.
I mamy jajka jak od przepiórek;)

Podobne:
Macepanowe grzybki
Miechunka
Czekolada

Rzeżucha inaczej…

5 kwietnia 2012

Zawsze przed Wielkanocą wspominam wiosenne święta w domu moich Dziadków. To, co zapamiętałam nalepiej to pomysłowość Babci w dziedzinie dekorowania domu. Pamiętam reakcje moich rówieśników:
Jak tu ładnie… Babcia miała w sobie coś, co powodowało, że gdziekolwiek się pojawiała było „domowo”-miło, ciekawie, niebanalnie. Zostawiła mi w spadku zdolność improwizacji i otwartość na to, że pewne rzeczy moża robić inaczej niż wszyscy. Czasami są to małe drobiazgi, które dają ogromną radość. I może odrobinę niezależności
w świecie, gdzie mimo pozornej wolności, konwencje i konwenanse coraz bardzej przypierają nas do ściany;). Na część mojej Babci, rzeżucha w poidełku dla ptaków. Prawda, że inaczej?